Podróżować (2)

Za możliwość obcowania z naturą uwielbiam też Afrykę, w której byłem niemal dziesięciokrotnie. Jeżdżę tam dla safari, gdyż w miastach afrykańskich – może poza Kapsztadem w Republice Południowej Afryki – nie znalazłem niczego pociągającego. W większych miejscowościach przebywam tylko tak długo, jak to konieczne – żeby wylądować, przesiąść się do samochodu i wyruszyć bliżej natury. Największą frajdę sprawia mi obserwowanie zwierząt w ich naturalnym środowisku życia.

Takich rzeczy nie doświadczy się nawet w największym zoo na świecie. Tu zwierzęta są na wolności, w naturalnym środowisku. Można spotkać nie pojedyncze osobniki, lecz całe stada – słoni, zebr, żyraf czy antylop. Robią niezwykle imponujące wrażenie. Najlepiej zatrzymać samochód i obserwować. Kiedyś widziałem w Kenii stado bawołów liczące ponad 1500 osobników. To robi wrażenie. Trzeba tylko uważać, by stado się nie wystraszyło, gdyż wówczas tratuje wszystko, co spotka na swojej drodze. Należy słuchać poleceń przewodników – to nie są żarty, a bawoły to niebezpieczne zwierzęta. Oczywiście bardzo groźne są też drapieżniki, jak lwy czy leopardy, ale i hieny. Jednak najwięcej osób ginie w Afryce w następstwie spotkań z hipopotamami i nosorożcami. Trzeba pamiętać, że zwierzę, które może wydawać się spokojnym, powolnym hipciem, waży co najmniej 1,3-1,5 tony. Potrafi przewrócić i zmiażdżyć samochód osobowy. Przewodnicy wiedzą, jak te zwierzęta się zachowują. Jeśli postępujemy zgodnie z ich zaleceniami i respektujemy zwyczaje zwierząt, nic złego nie powinno się nam przydarzyć.

Kilka razy spotkaliśmy na swojej drodze samca słonia – przewodnicy zdecydowali, że po prostu czekamy, aż przejdzie. Słoń – oprócz tego, że jest największym zwierzęciem – ma to do siebie, że jak wytyczy sobie drogę, podąża nią niezależnie od okoliczności. Wszyscy mu ustępują. W stadzie słoni samice idą razem z młodymi. Samce – osobno, czasem nawet w odległości kilku kilometrów. Porozumiewają się infradźwiękami, niesłyszalnymi dla człowieka. Jeśli do stada zbliża się potencjalne niebezpieczeństwo, np. samochód, samice błyskawicznie ukrywają młode w środku stada. Podobnie zachowują się żyrafy. Ochrona potomstwa jest nadrzędnym celem stada.

Miałem też kiedyś okazję zobaczyć, jak lwia rodzina upolowała antylopę. Samiec, dwie samice i czwórka młodych. Przez dwie godziny z odległości dwudziestu kilku metrów obserwowaliśmy organizację stada. Tam nic nie dzieje się przypadkiem, szczególnie jeśli chodzi właśnie o zachowanie samic i ochronę młodych.

A zatem w Afryce pociąga mnie bliskość natury, zaś w Nepalu – monumentalne góry, które wydają się na wyciągnięcie ręki. Jest jeszcze nurkowanie. To już jednak temat na osobną opowieść.

drukuj