Cały ten rynek

Referendum w Szwajcarii. Czy jest się czego obawiać?

Ponad 1,5 tys. ton – tyle złota musiałby dokupić Bank Szwajcarii, jeżeli obywatele tego kraju zdecydują w referendum o zwiększeniu rezerw. Cena kruszcu wystrzeli w górę?

Już 30 listopada Szwajcarzy w ogólnonarodowym głosowaniu mają wypowiedzieć się, czy chcą, by ich bank centralny znacząco zwiększył rezerwy w złocie. Chociaż w Polsce temat jest analizowany głównie w kontekście ceny franka szwajcarskiego i jego wpływu na kredyty hipoteczne 700 tys. Polaków, to w skali rynków sprawa jest znacznie poważniejsza. W kolejnym odcinku cyklu „Cały ten rynek…” sprawdzamy, co może oznaczać szwajcarskie „tak”.

O co chodzi w referendum?
Głosowanie w sprawie złota to pomysł konserwatywnej części szwajcarskiego parlamentu. Politycy chcą, by szwajcarska waluta miała zdecydowanie większe niż obecnie pokrycie w złocie i postulują zwiększenie udziału kruszcu z 8 do 20% rezerw. Można to również interpretować jako głos sprzeciwu wobec polityki banków centralnych na świecie, które „drukują” walutę i już dawno odeszły od systemu, który zobowiązywał je do posiadania wysokich rezerw złota. Ostatnia była właśnie Szwajcaria, której konstytucja jeszcze w 1999 r. gwarantowała 40% pokrycie franka w złocie.

Szwajcarzy mają zdecydować, czy chcą, by poziom rezerw wzrósł do 20%. Jeżeli powiedzą „tak”, będzie to oznaczało, że Bank Szwajcarii zostanie zmuszony do zwiększenia zakupów złota. Jednak nie od razu. Po referendum parlament będzie miał bowiem 3 lata na przygotowanie odpowiednich przepisów w tym zakresie. Sam Bank Szwajcarii zapewne dostanie kolejnych kilka lat na zwiększenie rezerw.

Szwajcarzy będą kupować złoto?
Powodów do paniki zatem nie ma. Widać to najlepiej po kursie złota. Gdyby inwestorzy oczekiwali wielkich zakupów kruszcu przez Bank Szwajcarii, to jego kurs już szybowałby w górę. W końcu 1,5 tys. ton złota, które bank centralny musiałby kupić, to prawie czterokrotność rocznego wydobycia w Chinach, będących obecnie największym producentem złota na świecie. A trzeba pamiętać o tym, że Państwo Środka, jednocześnie jeden z największych konsumentów złota, niechętnie pozbywałoby się swoich zasobów.

Tymczasem złoto od dłuższego czasu traci na wartości i obecnie jego kurs jest na najniższym poziomie od 4 lat.

6.11_tim_tekst_67_wykres
Źródło: Stooq.pl

Drastyczny spadek kursu złota można wiązać bezpośrednio ze wzrostem wartości dolara. Mając w perspektywie zakończenie amerykańskiego programu QE3, w ramach którego bank centralny USA wyemitował w sumie 1,6 bln nowych dolarów (o czym pisaliśmy w październiku) inwestorzy zaczęli uciekać od złota, znów kupując dolara. W zgodnej opinii analityków kolejne miesiące mają upłynąć właśnie pod znakiem umocnienia amerykańskiej waluty.

Bank Szwajcarii będzie bronił kursu franka
Obawy o szwajcarskie referendum w Polsce biorą się z prognoz, że zmuszenie Banku Szwajcarii do zakupów złota spowoduje jednocześnie znaczący wzrost kursu franka, w którym denominowane są kredyty hipoteczne. Wydaje się jednak, że jest to zbyt daleko idący wniosek.

Szwajcaria jest bowiem krajem, którego gospodarka oparta jest na eksporcie. W jej interesie jest więc słabsza, a nie mocniejsza waluta. Nie bez przyczyny bank centralny broni kursu 1,20 CHF wobec euro. Jeżeli pozwoliłby na jego przełamanie, oznaczałoby to nie tylko porażkę wizerunkową w skali globalnej, ale również zachętę do spekulacyjnych ataków na szwajcarską walutę i spore kłopoty gospodarcze.

Można więc założyć, że Bank Szwajcarii w razie konieczności będzie bronił słabszego franka za pomocą interwencji. W grę wchodzi np. obniżka stóp procentowych do poziomu poniżej zera. Na rynkach byłoby to co prawda odczytane jako sensacyjna, ale wcale nie nieprawdopodobna wiadomość.

Podsumowując, zbliżające się referendum w Szwajcarii, o którym w Polsce jest teraz bardzo głośno, można na razie traktować ze spokojem. Będzie tak, dopóki bank centralny tego kraju za wszelką cenę będzie bronił kursu swojej waluty.

Niniejszy artykuł został sporządzony wyłącznie w celach informacyjnych. Nie stanowi rekomendacji, porady inwestycyjnej, prawnej, podatkowej, reklamy ani oferty sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych, w szczególności nie zawiera informacji o instrumentach finansowych oraz warunkach ich nabywania, jak również nie stanowi zaproszenia do sprzedaży instrumentów finansowych, składania ofert ich nabycia lub zapisu na instrumenty finansowe.

Niniejszy artykuł ani żadna jego część, jak też fakt jego dystrybucji nie mogą stanowić podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięcia jakiegokolwiek zobowiązania. Nie może stanowić również źródła informacji, które mogłyby być podstawą decyzji o zawarciu jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięciu jakiegokolwiek zobowiązania.

Nie należy dla jakichkolwiek potrzeb polegać na informacjach zawartych w niniejszym artykule, ani też zakładać, że informacje te są kompletne, ścisłe lub rzetelne. Wszelkie takie założenia czynione są wyłącznie na własne ryzyko.

drukuj