Umorzenie akcji i obligacji. Inwestorzy znów przypomnieli sobie, że to możliwe

Przymusowa restrukturyzacja Getin Noble Banku spowodowała, że nawet jego drobni współwłaściciele zostali bez posiadanych akcji. To nie pierwsze tego typu wydarzenie na warszawskiej giełdzie.

Przejęcie zagrożonego upadłością banku miało na celu ochronę jego klientów przed utratą zgromadzonych w nim oszczędności. Nie mogą jednak na to liczyć inwestorzy, którzy do ostatniej chwili trzymali akcje oraz obligacje Getin Noble Banku (GNB).

W kolejnym odcinku z cyklu „Cały ten rynek…” tłumaczymy, dlaczego inwestorzy muszą pogodzić się ze stratą. Przypominamy również, że to nie pierwsze umorzenie dotyczące spółki notowanej na GPW.

Restrukturyzacja Getin Noble Banku. Klienci nie stracili żadnych pieniędzy

Jeszcze w kwietniu 2022 r. GNB poinformował publicznie o wystąpieniu „przesłanki zagrożenia upadłością”. W ostatnim dniu września Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG) podał z kolei, że rozpoczyna przymusową restrukturyzację banku.

Działalność GNB została przeniesiona do nowego podmiotu stworzonego przez BFG oraz System Ochrony Banków Komercyjnych (SOBK) – to instytucja, w skład której wchodzi 8 największych banków komercyjnych w Polsce. Celem tej operacji było zapewnienie ciągłości obsługi klientów GNB, w tym umożliwienie im dostępu do całości zgromadzonych w banku depozytów.

BFG podkreśla w oficjalnym stanowisku, że taka operacja pozwoliła ochronić wszystkie depozyty (39,5 mld zł), razem z kwotą 3,5 mld zł, którą klienci by stracili, gdyby dopiero po upadłości mieli otrzymywać jedynie wypłaty w ramach gwarancji BFG.

Różnica w chronionych kwotach oszczędności bierze się z tego, że w razie bankructwa banku BFG zwraca klientom depozyty do kwoty/równowartości 100 tys. euro. W tej procedurze część oszczędności powyżej tego progu nie podlega ochronie.

Akcjonariusze GNB tracą wszystko. Podobnie posiadacze obligacji

O takim szczęściu nie mogą mówić posiadacze akcji GNB, którzy nie sprzedali ich przed ogłoszeniem decyzji BFG. Ich papiery zostały umorzone – jak podkreśla BFG, wynika to z przepisu mówiącego o tym, że właściciele zagrożonego upadłością banku są zobowiązani do pokrycia strat.

Warto zauważyć, że w ostatnim dniu notowań na GPW kapitalizacja GNB sięgała ok. 154 mln zł. Tych pieniędzy akcjonariusze już nie odzyskają.

Podobnie wygląda sytuacja z obligacjami, wyemitowanymi przez GNB. Te również zostały umorzone w celu pokrycia strat banku. Ich nominalna wartość to ponad 680 mln zł.

O ile dla inwestorów jest dość jasne, że inwestowanie w akcje spółek notowanych GPW wiąże się z ryzykiem, to warto przy tej okazji podkreślić, że również obligacje firm (w przeciwieństwie do obligacji Skarbu Państwa) w określonych sytuacjach mogą przynieść straty.

Umorzenie akcji i obligacji. Co z podatkiem?

Umorzenie akcji to pojęcie, które bardzo dobrze pokazuje, że akcjonariusze spółek nie tylko korzystają z przysługujących współwłaścicielom praw, jakim jest np. udział
w zyskach i dywidendy. Mogą bowiem również ponieść straty związane nie tylko ze spadkiem wartości akcji, ale również całkowitym anulowaniem posiadanych papierów. W praktyce oznacza to tyle, że po zalogowaniu na rachunek maklerski inwestor nie widzi już akcji w swoim portfelu i bezpowrotnie traci do nich dostęp.

Z taką samą sytuacją mieliśmy do czynienia na przełomie 2020 i 2021 r., gdy rozpoczęto przymusową restrukturyzację Idea Banku. Także wówczas akcjonariusze
i obligatariusze banku stracili oszczędności zainwestowane w papiery banku. Co ciekawe, straty poniesionej w wyniku umorzenia akcji nie można rozliczyć w podatku PIT od zysków kapitałowych, by zmniejszyć jego wysokość.

Teoretycznie więc inwestor, który w tym roku zarobi na sprzedaży innych akcji, zapłaci podatek od zysków, nawet jeżeli wartość umorzonych akcji GNB była znacznie wyższa od papierów, które sprzedał z zyskiem.

Na GPW miały już miejsce umorzenia. Zawsze przynosiły straty

Przymusowe restrukturyzacje Idea Banku oraz GNB przypomniały inwestorom o podobnych przypadkach sprzed lat. Wówczas dotyczyły one jednak zagranicznych spółek, które były notowane na warszawskim parkiecie.

Precedensowa okazała się w 2013 r. sprawa umorzenia akcji producenta wódki CEDC. W związku z prowadzonym przed amerykańskim sądem postępowaniem upadłościowym obrót akcjami spółki na rynkach (w tym na GPW) został zawieszony. Inwestorzy nie mieli więc szans nawet sprzedać posiadanych akcji. Następnie te zostały anulowane i zniknęły z ich rachunków maklerskich.

Rok później podobna sytuacja dotknęła posiadaczy akcji słoweńskiego banku Nova KBM, który również był notowany na GPW. Gdy wpadł w tarapaty finansowe, bank centralny Słowenii zdecydował o przejęciu jego akcji. Argumentowano to przepisami prawa, według których właściciele mieli obowiązek ratować upadającą instytucję finansową. Ani inwestorzy, ani nadzór finansowy w Polsce nie mogli zrobić nic w tej sprawie, bo Nova KBM jako spółka zagraniczna w całości podlegała obcym przepisom. GPW była tylko jednym z rynków, na którym można było handlować akcjami tego banku.

Umorzenie akcji to mechanizm, którego świadkami na GPW jesteśmy dość rzadko. Warto jednak pamiętać, że takie zdarzenia też są możliwe i wówczas nie można nawet sprzedać posiadanych akcji, choćby miało to przynieść straty. Sprzedaż akcji może być również zablokowana przez brak chętnych do kupna (niska płynność akcji) lub np. zawieszenie notowań czy wprowadzenie procedury przymusowego wykupu akcji.

 

Podobał Ci się ten artykuł? Sprawdź resztę wpisów z cyklu „Cały ten rynek…”.

 

Niniejszy artykuł został sporządzony wyłącznie w celach informacyjnych. Nie stanowi rekomendacji, porady inwestycyjnej, prawnej, podatkowej, reklamy ani oferty sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych, w szczególności nie zawiera informacji o instrumentach finansowych oraz warunkach ich nabywania, jak również nie stanowi zaproszenia do sprzedaży instrumentów finansowych, składania ofert ich nabycia lub zapisu na instrumenty finansowe.
Niniejszy artykuł ani żadna jego część, jak też fakt jego dystrybucji nie mogą stanowić podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięcia jakiegokolwiek zobowiązania. Nie może stanowić również źródła informacji, które mogłyby być podstawą decyzji o zawarciu jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięciu jakiegokolwiek zobowiązania.
Nie należy dla jakichkolwiek potrzeb polegać na informacjach zawartych w niniejszym artykule, ani też zakładać, że informacje te są kompletne, ścisłe lub rzetelne. Wszelkie takie założenia czynione są wyłącznie na własne ryzyko.

drukuj