Słaby złoty. Co oznacza i jakie niesie ze sobą skutki?

Już nawet 4,71 zł trzeba zapłacić za euro. Dolar podrożał z kolei do 4,18 zł, a frank szwajcarski kosztuje 4,50 zł. Tak wyraźne osłabienie polskiej waluty może mieć wpływ również na posiadaczy akcji spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. 

W piątek 19 listopada analitycy skrupulatnie odnotowali, że złoty jest najsłabszy od 12 lat, a więc od czasów, gdy światowa gospodarka zmagała się ze skutkami kryzysu wywołanego upadkiem amerykańskiego banku Lehman Brothers.

Polska waluta w ciągu ostatniego roku osłabiła się o ponad 5% wobec euro, o ok. 8 proc. do franka szwajcarskiego i aż o 10% wobec dolara. Ryzyko związane z nową falą pandemii w połączeniu z niskimi stopami procentowymi w Polsce pozwalają przypuszczać, że to jeszcze nie koniec osłabienia złotego.

Kurs złotego wobec euro, dolara i franka w ostatnich 12 miesiącach 

Źródło: Stooq.pl 

W kolejnym odcinku z cyklu „Cały ten rynek…” zastanawiamy się, jak słaby złoty wypływa na inwestorów i czy… może pomóc niektórym spółkom z GPW. 

Słaby złoty sprzyja eksporterom. Jak działa ten mechanizm? 

Szukając zależności pomiędzy osłabieniem złotego a wynikami spółek, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na te, które sprzedają dużą część swoich produktów za granicę albo importują towar, np. z Chin.

Kondycja rodzimej waluty zdecydowanie sprzyja obecnie eksporterom. Dzieje się tak dlatego, że cena towaru (wyrażona np. w euro lub dolarze) po przeliczeniu na złotego przynosi im wyższe przychody ze sprzedaży.

Narodowy Bank Polski w prowadzonych co kwartał badaniach nastrojów przedsiębiorców pyta ich o tzw. granicę opłacalności eksportu i importu. To kursy złotego wobec euro lub dolara, przy których handel w jedną bądź w drugą stronę przestałby się im opłacać. Im dalej bieżący kurs złotego jest od danej granicy, tym lepiej dla albo eksporterów, albo importerów.

Poniższy wykres wyraźnie pokazuje, że od początku 2020 r. kurs złotego wobec euro wyraźnie sprzyja eksporterom, zbliżając się jednocześnie do granicy opłacalności importu. Warto pamiętać, że do krajów strefy euro wędruje ok. 60% polskiego eksportu.

Źródło: NBP 

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku dolara, w którym polskie przedsiębiorstwa zwykle rozliczają kontrakty surowcowe, ale też np. zakup produktów w krajach z Azji. O ile mocny dolar pomaga więc eksporterom w branży surowcowej, to już niekoniecznie firmom, które importują odzież lub elektronikę.

Według ostatniej ankiety NBP, import rozliczany w dolarze stałby się nieopłacalny przy kursie USD/PLN = 4,17 zł. O tę granicę dolar właśnie się otarł, będąc jednocześnie bardzo daleko od granicy opłacalności eksportu szacowanej na 3,51 zł.

W kontekście opisanego przez nas mechanizmu warto dokładnie przyglądać się wynikom spółek z GPW, których znaczącą część przychodów generuje sprzedaż eksportowa. Wystarczy wspomnieć tu chociażby o branży meblarskiej, która większość swojej produkcji sprzedaje za granicę.

Polityka NBP a złoty. Co z bankami? 

By wpłynąć na kurs polskiej waluty, bank centralny może użyć ważnego narzędzia, jakim są stopy procentowe. Zgodnie z założeniami ich podwyżki powinny po pierwsze sprzyjać ograniczeniu inflacji, a po drugie – umocnieniu złotego.

Podczas ostatniego posiedzenia, na początku listopada, Rada Polityki Pieniężnej podniosła główną stopę referencyjną o 0,75 pkt. proc. do poziomu 1,25%. Była to już druga podwyżka w tym roku po długiej serii cięć, trwającej od 2012 r. – w efekcie doprowadziły one główną stopę procentową do najniższego w historii poziomu 0,1%.

Złoty zareagował na ostatnią decyzję RPP chwilowym umocnieniem, jednak później na wartości znów zaczęły zyskiwać euro, dolar i frank szwajcarski.

Prognozy inflacji wskazują na razie, że również w 2022 r. ceny mogą rosnąć w tempie nawet 6,5%. Pisaliśmy o tym niedawno w naszym cyklu.

W tym kontekście inwestorzy mogą obserwować akcje banków notowanych na GPW. Z jednej strony podwyżki stóp procentowych powinny im sprzyjać – rośnie bowiem oprocentowanie kredytów. Z drugiej jednak – frank szwajcarski jest obecnie najdroższy od 15 stycznia 2015 r., a więc od „czarnego czwartku”, gdy na chwilę przebił nawet granicę 5 zł.

Taka sytuacja może spowodować, że na pierwszy plan wróci dyskusja o sporze banków z posiadaczami kredytów frankowych, jednocześnie skłaniając część inwestorów do realizacji zysków na akcjach banków.

Dlaczego złoty jest słaby? 

Szukając odpowiedzi na to pytanie, trzeba spojrzeć nie tylko na politykę pieniężną NBP. Warto również zwrócić uwagę na dynamiczne osłabienie euro wobec dolara – od początku roku kurs EUR/USD spadł już o ok. 8%.

Amerykańska waluta wyraźnie umacnia się na wieść o spodziewanych podwyżkach stóp procentowych w USA, podczas gdy takich sygnałów nie widać na razie ze strony Europejskiego Banku Centralnego.

Taki „układ sił” również ma wpływ na polską walutę, sprzyjając jej wyraźnemu osłabieniu.

 

Podobał Ci się ten artykuł? Sprawdź resztę wpisów z cyklu „Cały ten rynek…”.

 

Niniejszy artykuł został sporządzony wyłącznie w celach informacyjnych. Nie stanowi rekomendacji, porady inwestycyjnej, prawnej, podatkowej, reklamy ani oferty sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych, w szczególności nie zawiera informacji o instrumentach finansowych oraz warunkach ich nabywania, jak również nie stanowi zaproszenia do sprzedaży instrumentów finansowych, składania ofert ich nabycia lub zapisu na instrumenty finansowe.
Niniejszy artykuł ani żadna jego część, jak też fakt jego dystrybucji nie mogą stanowić podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięcia jakiegokolwiek zobowiązania. Nie może stanowić również źródła informacji, które mogłyby być podstawą decyzji o zawarciu jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięciu jakiegokolwiek zobowiązania.
Nie należy dla jakichkolwiek potrzeb polegać na informacjach zawartych w niniejszym artykule, ani też zakładać, że informacje te są kompletne, ścisłe lub rzetelne. Wszelkie takie założenia czynione są wyłącznie na własne ryzyko.

drukuj