Cały ten rynek

Koniec QE3. Co to oznacza dla inwestorów?

Wyraźne spadki na giełdach, zamieszanie na rynku surowców i wreszcie mocne osłabienie złotego – to efekty jednej tylko wypowiedzi szefa banku centralnego USA na temat możliwości zakończenia programu QE3. Dlaczego właściwie jest on tak ważny?

Tylko pięć sesji na warszawskiej giełdzie wystarczyło, by główny indeks WIG20 stracił aż 10%, rozpoczynając tym samym mocną korektę. Z kolei polska waluta jest dzisiaj najsłabsza od roku.

WIG 20
Źródło: Stooq.pl

W kolejnym odcinku cyklu „Cały ten rynek…” wyjaśniamy, co było jednym – choć oczywiście nie jedynym – powodem panicznej wyprzedaży akcji na giełdach.

Dlaczego QE3 jest tak ważne?
Pretekst do pozbywania się akcji dał inwestorom szef Fed, czyli banku centralnego USA, Ben Bernanke. W czwartek 20 czerwca po posiedzeniu Fed stwierdził, że skala programu QE3 będzie stopniowo zmniejszana, by wreszcie wygasić go całkowicie w połowie przyszłego roku.

Skąd taki popłoch wśród inwestorów? Otóż pod nazwą QE3 kryje się trzecia już odsłona pomysłu, jaki Fed miał na wyciągnięcie USA z kryzysu. Od jesieni ubiegłego roku Ben Bernanke „drukuje dolary”, skupując z rynku obligacje warte 85 mld dolarów miesięcznie. Najprościej mówiąc, te pieniądze miały następnie posłużyć do tego, by np. instytucje finansowe miały większe możliwości udzielania kredytów firmom i przyczyniły się do wzrostu gospodarczego. Te jednak wolały masowo kupować akcje. Stąd ostatnia hossa na Wall Street, która przeniosła się na inne rynki.

Zapowiedź szefa Fed oznacza więc odcięcie inwestorów od źródła środków, które napędzały rynek. Wcale jednak nie jest powiedziane, że tak się stanie.

Jak obecnie czytać dane makro z USA?
A to dlatego, że „sztucznie napędzona hossa” doprowadziła do sytuacji, w której inwestorom przestaje zależeć na tym, by sytuacja gospodarcza w USA się poprawiła. Jak to możliwe? Otóż Ben Bernanke w ostatnich miesiącach wielokrotnie podkreślał, że warunkiem zakończenia QE3 będzie wyraźne odbicie gospodarcze, które będzie widoczne np. w spadku wskaźnika bezrobocia do 6,5% z obecnych 7,6%.

Idąc więc krok dalej w naszej interpretacji, można założyć, że paradoksalnie wzrostom na giełdach będą teraz sprzyjać wszelkie gorsze dane makro z USA, bo przecież tylko one są w stanie oddalić w czasie perspektywę całkowitego wygaśnięcia programu QE3. Inaczej mówiąc, gorsze od prognoz informacje np. z rynku nieruchomości czy z przemysłu będą dawać nadzieję na to, że Fed utrzyma QE3 na dłużej.

Skąd spadki na giełdzie i wyprzedaż złotego?
Tak się składa, że opisane w skrócie zjawiska mają ogromne znaczenie dla polskiego rynku. Jeżeli spojrzymy na warszawską giełdę, to łatwo zauważyć, że nastroje obecnych na niej inwestorów są w dużej mierze uzależnione od tego, co dzieje się na Wall Street. Tym bardziej, że fatalne dane z polskiej gospodarki w ostatnich miesiącach nie dają im pretekstów do kupowania akcji.

Po drugie, spekulacje na temat zakończenia QE3 w połączeniu z informacjami o słabnącej gospodarce Chin spowodowały gwałtowne spadki na rynku surowców. Wystarczyły trzy miesiące, by srebro straciło ok. 35%, złoto 25%, a miedź – ponad 10%. Tymczasem jednym z „barometrów” polskiej giełdy jest przecież spółka KGHM. A inwestorzy wyprzedają jej akcje w takim tempie, że wystarczył miesiąc, by straciły one jedną piątą wartości.

Po trzecie, warto zwrócić uwagę na inwestorów zagranicznych. Ci zwykle w okresie dużej niepewności na światowym rynku uciekają z takich krajów jak Polska, szukając tzw. bezpiecznych przystani, np. we franku szwajcarskim bądź w dolarze. Uciekają nie tylko z warszawskiej giełdy, ale również pozbywają się polskich obligacji i złotego. Stąd właśnie tak wyraźne osłabienie polskiej waluty i niedawna konieczność interwencji na rynku przez Narodowy Bank Polski.

Czy ciągle jest się czego obawiać?
Spekulacjami na temat zakończenia QE3 inwestorzy żyli już od kilku miesięcy. Po raz pierwszy zdarzyło się jednak tak, że Ben Bernanke wskazał jego w miarę konkretną datę. To paradoksalnie również dobra informacja dla graczy. Można bowiem spodziewać się, że zanim Fed przestanie „pompować” pieniądze na rynek, to inwestorzy się już z tym pogodzą i samo wygaszenie QE3 nie spowoduje już paniki. Bo przecież, jak to na giełdzie bywa, zwykle nie liczy się to, co się już stało, ale to, czego można się spodziewać.

A w tym kontekście niewykluczone jest przecież to, że za kilka miesięcy padną nowe propozycje wsparcia gospodarki, które znów zachęcą inwestorów do kupowania akcji. Dlatego teraz, zanim zaczniemy się ich w panice pozbywać, warto pamiętać o tym, że emocje na rynku są najgorszym doradcą.

Niniejszy artykuł został sporządzony wyłącznie w celach informacyjnych. Nie stanowi rekomendacji, porady inwestycyjnej, prawnej, podatkowej, reklamy ani oferty sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych, w szczególności nie zawiera informacji o instrumentach finansowych oraz warunkach ich nabywania, jak również nie stanowi zaproszenia do sprzedaży instrumentów finansowych, składania ofert ich nabycia lub zapisu na instrumenty finansowe.

Niniejszy artykuł ani żadna jego część, jak też fakt jego dystrybucji nie mogą stanowić podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięcia jakiegokolwiek zobowiązania. Nie może stanowić również źródła informacji, które mogłyby być podstawą decyzji o zawarciu jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięciu jakiegokolwiek zobowiązania.

Nie należy dla jakichkolwiek potrzeb polegać na informacjach zawartych w niniejszym artykule, ani też zakładać, że informacje te są kompletne, ścisłe lub rzetelne. Wszelkie takie założenia czynione są wyłącznie na własne ryzyko.

drukuj