Cały ten rynek

Kontrakty terminowe. Sprawdź, jak można zarabiać na giełdowych spadkach (cz. 1)

Ponad milion kontraktów na akcje spółek notowanych na GPW zmieniło właścicieli w 2015 r. Oznacza to wzrost o prawie 80% w porównaniu do 2014 r. Jeżeli czujesz się już pewnie na rynku akcji i szukasz nowych pomysłów na inwestycje, możesz rozważyć tzw. kontrakty terminowe. Pamiętaj jednak, że to dość ryzykowna gra.

Władze warszawskiej giełdy poinformowały w marcu, że do obrotu na rynku trafiły właśnie kontrakty na akcje spółki Eurocash z indeksu WIG20. Dzięki temu obecnie na GPW można już handlować kontraktami na akcje 28 firm, a zainteresowanie inwestorów tym rodzajem instrumentów finansowych ciągle rośnie. W tej części cyklu „Cały ten rynek…” wstępnie przyjrzymy się kontraktom terminowym. W kolejnych pokażemy między innymi, jak wylicza się ich wartość oraz zyski lub straty na nich wypracowane.

Jak działa kontrakt na giełdowym targu?
Już na wstępie dość wyraźnie zaznaczmy, że rynek tzw. instrumentów pochodnych, do którego zaliczamy kontrakty terminowe, to propozycja dla inwestorów, którzy mają  doświadczenie. Początkujący powinni raczej skupić się na rozwijaniu swoich umiejętności w pierwszej kolejności na rynku akcji. Jeżeli czujesz, że chcesz spróbować swoich sił na wyższym poziomie, czas zacząć od zrozumienia tego, czym w ogóle jest kontrakt terminowy.

W jednej z poprzednich części napisaliśmy, że giełda to nic innego jak wielki targ, na którym inwestorzy wymieniają się towarami. Tymi towarami są akcje. Tymczasem kontrakt terminowy to w największym uproszczeniu rodzaj umowy między dwójką inwestorów, w której jeden zobowiązuje się w przyszłości dostarczyć, a drugi kupić dany towar po określonej cenie. Jak widać, różnica polega na tym, że w handlu akcjami do wymiany towaru (czyli akcji) dochodzi od razu. Kontrakty mają tymczasem dodatkowo „wbudowany” termin dostarczenia tego towaru.

Teoretycznie więc osoba, która zobowiązała się dostarczyć akcje danej spółki po określonej cenie w danym terminie, sama musi je najpierw kupić na rynku, a potem sprzedać. Jeżeli więc kupi taniej, a sprzeda drożej, to zarobi. Jeżeli zaś kupi drożej (bo ma takie zobowiązanie), a później sprzeda taniej (bo umówiła się na określoną cenę), to straci.

I na odwrót: jeżeli kupujący mógłby kupić akcje taniej na rynku, ale zobowiązał się do ich kupna drożej, to będzie na minusie. Jeżeli kupuje taniej akcje, które na rynku są droższe, wówczas zyskuje.

Wniosek? Kontrakt terminowy to instrument, którego podstawową zaletą jest to, że pozwala zarobić nawet, gdy cena powiązanego z nim towaru spada. Celowo używamy ogólnego słowa „towar”. A to dlatego, że mogą nim być nie tylko akcje, ale też indeksy, waluty, obligacje. Inaczej mówiąc, kontrakt może być utworzony dla każdego instrumentu podstawowego, który ma swoją cenę.

Jeżeli masz przekonanie, że cena tego podstawowego instrumentu będzie rosnąć, wówczas kupujesz kontrakt. Z kolei sprzedaż kontraktu oznacza, że spodziewasz się spadku ceny powiązanego z nim towaru. Ten swoisty „zakład” wygrywa ten inwestor, który dobrze obstawił zmianę ceny instrumentu podstawowego.

Jak czytać oznaczenie kontraktu?
Wnikliwy Czytelnik może zapytać tutaj, w jaki sposób w dniu realizacji kontraktu miałby dostarczyć drugiemu graczowi towar w postaci np. indeksu WIG20. Nie można przecież kupić kawałka indeksu WIG20 i później go sprzedać.

By rozwiązać tę zagadkę, trzeba odwołać się do tego, jak działa rynek kontraktów. Otóż na giełdzie nikt nie oczekuje dostarczenia konkretnego towaru, a wszystkie rozliczenia mają charakter pieniężny. Oznacza to, że Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (ta instytucja rozlicza kontrakty i gwarantuje bezpieczeństwo transakcji), zgodnie z wynikiem rozliczenia, zabiera środki z rachunku maklerskiego jednego gracza, by przekazać je na rachunek drugiego.

Wkrótce opiszemy właśnie zasady rozliczeń samych transakcji. Teraz skupmy się jeszcze na nazewnictwie kontraktów.

Gdy spojrzymy w giełdowe tabele notowań kontraktów (dostępne tutaj), ich oznaczenia mogą nieco odstraszać. Rozszyfrowanie nie jest jednak trudne.

Nazwę kontraktu buduje się według następującej zasady:
wskazanie rodzaju kontraktu/nazwa instrumentu bazowego/miesiąc wygaśnięcia kontraktu (H-marzec; M-czerwiec; U-wrzesień; Z-grudzień)/rok wygaśnięcia kontraktu/mnożnik.

Przykład: Kontrakt „FW20H1620” oznacza, że jest to kontrakt typu futures, na indeks WIG20, który wygasa w marcu 2016 r., a jego mnożnik to 20 (o mnożnikach przeczytacie w kolejnej części poświęconej kontraktom).

Niniejszy artykuł został sporządzony wyłącznie w celach informacyjnych. Nie stanowi rekomendacji, porady inwestycyjnej, prawnej, podatkowej, reklamy ani oferty sprzedaży jakichkolwiek instrumentów finansowych, w szczególności nie zawiera informacji o instrumentach finansowych oraz warunkach ich nabywania, jak również nie stanowi zaproszenia do sprzedaży instrumentów finansowych, składania ofert ich nabycia lub zapisu na instrumenty finansowe.

Niniejszy artykuł ani żadna jego część, jak też fakt jego dystrybucji nie mogą stanowić podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięcia jakiegokolwiek zobowiązania. Nie może stanowić również źródła informacji, które mogłyby być podstawą decyzji o zawarciu jakiejkolwiek umowy lub zaciągnięciu jakiegokolwiek zobowiązania.

Nie należy dla jakichkolwiek potrzeb polegać na informacjach zawartych w niniejszym artykule, ani też zakładać, że informacje te są kompletne, ścisłe lub rzetelne. Wszelkie takie założenia czynione są wyłącznie na własne ryzyko.

drukuj